Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

My, dzieci z dworca Zoo. - streszczenie

do niego razem, czasem osobno, klienta nazywali Max Jąkała. Przeważnie chciał, by Christiane rozebrana biła go pejczem i to mu wystarczało. Coraz częściej do niego chodzili, Christiane uważała, że Max jest w porządku, choć normalnie nienawidziła wszystkich klientów. Max Jąkała był bardzo samotny, pokochał ich oboje i wydawał na Christiane i Detlefa ostatnie pieniądze.


Jakiś czas później Christiane spotkała na dworcu Babsi. Dziewczyna niesamowicie schudła, nie miała już w ogóle kobiecych kształtów, ale to, że wyglądała jak dziecko jeszcze bardziej kręciło klientów. Christiane dowiedziała się, że Babsi ma jednego stałego klienta, który płaci jej w towarze. Nazywał się Heinz. Dzięki temu, że płacił heroiną, nie trzeba było już uganiać się za dostawcami. Parę dni później Christiane spotkała na dworcu też Stellę. Stella opowiedziała Christiane, że z Babsi jest źle, że ten Heinz to okropny klient i Babsi musi robić wszystko, czego sobie zażyczy. Stella codziła na Kurfurstenstrasse i zajmowała się facetami z samochodów. Christiane bardzo się tego bała, gdy wsiadało się do samochodu, nawet nie można było wcześniej obejrzeć faceta, nie wiadomo było na kogo się trafi. Christiane i Stella chodziły teraz we dwójkę do klientów, tak było szybciej i bezpieczniej. Ale trudno też było znaleźć facetów, którzy chcieliby pójść z dwiema dziewczynami na raz.

Dziewczyny dołączyły teraz do paczki Christiane. Między Christiane a Detlefem układało się coraz gorzej, chłopak był zazdrosny o dziewczyny, z którymi Christiane spędzała teraz dużo czasu, często dochodziło do kłótni.

 

Któregoś dnia, w niedziele, gdy Christiane była w domu, po obiedzie zamknęła się w łazience, by wziąć działkę. U niej w domu nie było zwyczaju zamykania drzwi do łazienki na klucz, mama więc od razu to