Ojciec Christiane nie mógł znaleźć sobie pracy, pracowała tylko matka. Przez to chodził całymi dniami sfrustrowany i wyżywał się na wszystkich. Bił córki i żonę z byle powodu. Christiane uczy się, że aby przeżyć w Berlinie, musi nauczyć się bezczelności i być pewną siebie. Dziewczyna opowiada, jak wyglądało jej dzieciństwo – zabawy na osiedlu z innymi dziećmi, ciągłe zakazy dozorców, przechytrzanie ich przez dzieciaki. Opowiada, jak dorabia w stajni w stadninie koni z siostrą, za co może czasem za darmo pojeździć na koniu. Ojciec coraz częściej bił rodzinę. Któregoś dnia pobił Christiane tak bardzo, że od tej pory wszystko się zmieniło. Matka przestała z nim rozmawiać. Przeprowadziła się na jakiś czas z córkami do koleżanki i powiedziała im, że zamierza się rozwieść. Później zaczęła się spotykać z kolegą ojca, Klausem. Wkrótce matka zamieszkała z Klausem i córkami w Rudow. Christiane przeszkadzała jego obecność, czuła, że stoi między nią a matką.
Gdy Christiane skończyła 12 lat, zaczęła interesować się chłopakami. Zaczęła też układać sobie włosy, nosiła dżinsy i buty na obcasach. Siostra Christiane przeniosła się do ojca. Christiane poczuła się jeszcze bardziej samotna. Także ją ojciec zaprosił na wycieczkę do Hiszpanii. Pojechała z nim po ukończeniu szkoły z bardzo dobrymi wynikami. Po wakacjach miała zacząć naukę w gimnazjum. Przez wycieczkę, która miała miejsce pod koniec wakacji, Christiane spóźniła się 2 tygodnie do szkoły. Nie mogła się zaaklimatyzować, w klasie utworzyły się już paczki, a ona nikogo nie znała. W jej klasie najbardziej lubiana była Kessi, wyglądała na starszą, była bardziej dojrzała, miała już też prawdziwy biust. Chodziła z super chłopakiem z równoległej klasy – Milanem. Marzeniem Christiane stało się zaprzyjaźnienie się z Kessi. Żeby zwrócić na siebie uwagę, zaczęła pyskować nauczycielom na lekcjach, chodziła na przerwie na papierosa. Kessi zaczęła z nią rozmawiać, a w końcu nawet zaprosiła Christiane do siebie po lekcjach. Dziewczyny piły piwo.
Kessi chodziła po lekcjach do „Haus der Mitte”, był to ośrodek młodzieżowy kościoła ewangelickiego z dyskoteką w piwnicy. Wpuszczano tam młodzież od 14 roku życia, ale Kessi wyglądała dorosło, więc mogła chodzić do klubu. Christiane udało się namówić mamę, żeby kupiła jej biustonosz, zaczęła się też malować. Któregoś dnia Kessi wzięła ją ze sobą do klubu. Poznała tam grupę, z którą przesiadywała Kessi, najbardziej spodobał się Christiane Piet, wyglądał na bardzo pewnego siebie. Wszyscy chłopcy z grupy wyglądali świetnie, nosili obcisłe dżinsy, buty na grubych podeszwach i haftowane kurtki dżinsowe. Wszyscy w grupie palili haszysz. Zaproponowali też Christiane, ale ona wiedziała, że to narkotyk i jest zabroniony, więc odmówiła. Ludzie z paczki imponowali Christiane, nie byli głośni, nie bili się. Byli bardzo spokojni i opanowani. Dziewczyny coraz częściej urywały się z lekcji. Któregoś dnia na dworcu metra spotkały Pieta i jego kolegę Kathiego. Christiane wykorzystała tę sytuację, żeby zaprosić ich do siebie. O tej porze nikogo nie było w domu. Wszyscy chętnie się zgodzili. Kupili tanie wino po drodze, bo nie było w domu alkoholu. Pili wino, słuchali muzyki i rozmawiali. Piet powiedział, że ma w domu trochę haszyszu i poszedł po niego. Tym razem Christiane też zapaliła. Poczuła się tylko lekko oszołomiona, ale nic poza tym. Piet i Kessi zaczęli się przytulać i wyszli do drugiego pokoju. Wtedy Kathi podszedł do Christiane i zaczął ją pieścić. Dziewczyna zerwała się z łóżka i podeszła do gramofonu. Nie czuła się jeszcze na to gotowa. Po chwili wszyscy wyszli i umówili się na popołudnie w klubie. Tym razem poszli do kina. Kathi w kinie znów zaczął dobierać się do Christiane. Dziewczynie się to nie spodobało i później go unikała. Jednak wszyscy chłopcy w paczce przyjęli do wiadomości, że Christiane nie czuje się jeszcze wystarczająco dojrzała do tych rzeczy i nikt już jej do niczego nie namawiał. Teraz Christiane chodziła codziennie do klubu i codziennie paliła haszysz. Jak nie paliła to piła wino albo piwo, ciągle chodziła odurzona. Zewnętrznie bardzo się zmieniła – bardzo schudła, policzki jej się zapadły. Ale jej te zmiany się podobały, zrobiła się dojrzalsza, bardziej upodobniła się do ludzi z paczki. Jakiś czas później Christiane po raz pierwszy wzięła lsd. W kolejce podziemnej poczuła działanie tabletki – ludzie wyglądali okropnie, słyszała przeraźliwy łoskot. W domu matka robiła jej wymówki, ale to już nic Christiane nie obchodziło. Teraz paczka była jej rodziną. Czuła się w niej przyjaźń i miłość. Każdy każdego, całował w usta na powitanie. Nigdy nie rozmawiali o problemach, tylko o haszyszu i muzyce.
Po jakimś czasie w paczce atmosfera zaczęła robić się ciężka. Haszysz i kwas przestały wszystkim wystarczać, nie dostarczały już nowych doznań. Wtedy ktoś przyniósł efedrynę. Zaczęto brać też inne tabletki, jak mandraks, środek nasenny. Przez kilka tygodni Christiane wzięła chyba wszystkie możliwe tabletki. Coraz rzadziej bywała w szkole. Zaczęła mieć problemy, z nauczycielami i z klasą, czuć obrzydzenie do szkoły. Kolejnym celem Christiane stał się „Sound” – najnowocześniejsza dyskoteka w Europie, jak mówił plakat. Wpuszczano tam od 16 roku życia, ale Christiane zdążyła już sfałszować legitymację. Któregoś wieczoru Christiane powiedziała mamie, że idzie na noc do Kessi, Kessi powiedziała to samo swojej mamie i dziewczyny poszły na dyskotekę. Dziewczyny, razem ze znajomymi Kessi – Peggy i Michaelem pojechały metrem na dworzec w Kurfürstenstrasse. Stało tam mnóstwo dziewczyn, które, jak potem dowiedziała się Chyristiane, czekały na klientów. Chodziły tam też podejrzane typy – Peggy powiedziała, że to handlarze.
W „Soundzie” było głośno i brudno, zupełnie inaczej, niż wyobrażała sobie Christiane. Było duszno. Na parkiecie każdy skakał sam, nie było kontaktu między ludźmi. Dziewczyna wypiła kilka szklanek soku zasnęła. Zupełnie nie podobało jej się to miejsce. O piątej znajomi ją obudzili i pojechała do domu. Opowiedziała mamie, gdzie była. Później regularnie jeździły z Kessi do „Soundu”. Matki nie zgadzały się na to, ale dalej dziewczyny okłamywały je w taki sam sposób. Christiane zaczęło się tam coraz bardziej podobać, spodobali jej się także ludzie, którzy przychodzili do dyskoteki. Wydawali jej się jeszcze bardziej obłędni, niż ludzie z paczki. Pewnego dnia, gdy Christiane poszła sama do dyskoteki, poznała tam chłopaka o imieniu Atze. Przedstawił ją swoim przyjaciołom. Paczka od razu przyjęła ją jak swoją. Był w niej jeszcze jeden chłopak, z którym Christiane od razu zaczęła się dobrze dogadywać – Detlef. Była jeszcze dziewczyna, Astrid. Chrisiane została dziewczyną Atze. Dawał jej poczucie bezpieczeństwa, zawsze chodzili objęci.
Na rynku w „Soundzie” były dostępne wszystkie możliwe prochy. Christiane brała wszystko, oprócz heroiny. Któregos dnia, gdy dziewczyna przyszła do dyskoteki, dowiedziała się, że Atze ma nową dziewczynę. Zupełnie się załamała, pocieszał ją Detlef. Jakiś czas Christiane przesatała chodzić do „Soundu”, gdy tam wróciła, zaczęła spotykać się z Detlefem. Dużo rozmawiali, świetnie się dogadywali. W „Soundzie” coraz częściej mówiło się o heroinie. Najpierw wszyscy w paczce Christiane byli przeciwni, później zaczęli próbować i paczka się rozpadła. Christian czuła lęk przed heroiną. Ale jednocześnie imponowały jej grupy, w których się ćpało.
Pewnego dnia, gdy przyszła do „Soundu”, Detlef był bardzo nabuzowany by wziąć heroinę. Christiane wrzeszczała, że rzuci go, gdy to zrobi, a później zostawiła go samego. Detlef, wziął działkę. To całkowicie oddzieliło go od Christiane. Dalej chodziła do „Soundu”, ale Detlef miał już inną dziewczynę. Brała coraz mniej, bo narkotyki źle na nią działały.
W Berlinie miał się odbyć koncert Dawida Bowie. Był to wówczas największy idol ludzi z paczki. Christiane dostała od mamy wejściówki na koncert, które tamta dostała w pracy. Zaprosiła kolegę z paczki, Franka. On jako pierwszy z paczki uzależnił się od heroiny i wyglądał już jak chodzący trup. Gdy Christiane spotkała się z nim przed koncertem, był na głodzie, cały się trząsł. Na koncercie obok nich siedzieli amerykańscy żołnierze, którzy palili haszysz. Od razu fajka powędrowała też do Christiane i Franka. Po koncercie z Frankiem było już naprawdę niedobrze. Zaczęli kombinować kasę na działkę dla niego. Christiane, mówiąc, że potrzebuje pieniędzy na bilet, szybko uzbierała na dwie działki. Powiedziała, że chce spróbować. Chociaż chłopaki namawiali ja, by tego nie robiła, uparła się, że tylko spróbuje. Wciągnęła proszek nosem. Poczuła się wspaniale, wszystkie problemy zniknęły. Okazało się, że kilkoro z paczki z „Haus der Mitte” też już brało heroinę. Heroina wkroczyła także do Gropiusstadt.
Tydzień później Christiane spotkała w „Soundzie” Detlefa. Najpierw zrobił jej awanturę, bo dowiedział się, że brała heroinę, a później razem zaczęli kołować pieniądze na działkę. Znów byli razem. Christiane była szczęśliwa, że jednak spróbowała heroiny, bo gdyby nie to, nigdy nie byłaby już z Detlefem. Po kilku dniach brania codziennie, Christiane zrobiła sobie dwutygodniową przerwę. W tym czasie poznała w „Soundzie” dwie dziewczyny w jej wieku – Babsi i Stellę. Dziewczyny na razie tylko paliły haszysz i brały kwas, więc dzięki nim Christiane na chwile oderwała się od heroiny.
W maju Christiane obchodziła 14 urodziny. Dostała od mamy 50 marek w prezencie i od razu postanowiła, że przeznaczy je na heroinę. W „Soundzie” podzieliła się towarem z Detlefem, dała mu całą jedną działkę. Któregoś dnia, już w czasie wakacji, Christiane postanowiła, że właduje sobie działkę w żyłę. Do tej pory wciągała heroinę nosem. Detlef był temu przeciwny, ale musiał się zgodzić. Okazało się, że strzykawka Detlefa jest zupełnie zapchana, Christiane musiała więc pożyczyć strzykawkę od jakiegoś narkomana, który też akurat był w szalecie – „To było rzeczywiście jak cios młotem. Ale prawdziwy orgazm inaczej sobie jednak wyobrażałam. Natychmiast potem zrobiłam się kompletnie otępiała. Niewiele do mnie docierało, kompletnie nic nie myślałam”.
Przez pierwszą połowę wakacji Christiane codziennie spotykała się z Detlefem. Kradła, żeby zdobyć pieniądze na działkę. Na drugą połowę miała pojechać do babci na wieś. Z jednej strony bardzo cieszyła się na ten wyjazd, z drugiej, nie wyobrażała sobie trzech tygodni bez Detlefa, „Soundu”. Czuła, jakby rozdzieliła się na dwie osoby. Pisała nawet listy do tej drugiej Christiane. Nazwała ją Vera. Christiane była tą dobrą, która chciała jechać do babci na wakacje i zapomnieć o wszystkim, Vera była narkomanką.
Na wsi Christiane doskonale się czuła. Szybko dogadała się z tamtejszymi dzieciakami, dużo jeździła konno, bawiła się nad strumieniem. W ogóle nie myślała o Detlefie, nie napisała do niego ani razu. Gdy wróciła do Berlina, denerwował ją zgiełk miasta. Na razie nie poszła do Soundu. Tydzień po powrocie, pojechała z klasa na wycieczkę. Po paru dniach, zaczęła się czuć bardzo źle. Okazało się, że ma żółtaczkę. Była to typowa choroba narkomanów, którzy zarażali się przez brudne strzykawki. Trzy tygodnie leżała w szpitalu. Nikt jej nie odwiedzał, nie mogła wychodzić z pokoju. Dostawała listy od mamy i sama do niej pisała, jedynie to ją ratowało. Gdy wróciła do domu, musiała jeszcze jakiś czas leżeć w łóżku. Odwiedził ją Detlef. Christiane przeraziła się, gdy go zobaczyła, zostały z niego tylko skóra i kości. Detlef powiedział jej, że nie chodzi już do „Soundu”, chodził teraz zarabiać na dworzec Zoo. Dziewczyna nie bardzo rozumiała...
